Pogórza Karpackie. Podróże i turystyka kwalifikowana, jako propozycja ciekawego wypoczynku aktywnego. Krajowe oraz odległe wyprawy Trekkingowe.

 

Relacja na wysokim poziomie, Korona Pogórzy 2009

korona-pogorzy-2009

Już po raz 7 wyruszyliśmy, aby zdobyć kolejny szczyt Korony Pogórzy. Tym razem było to Pogórze Wielickie i jego najwyższy szczyt - Wierchy.
Ale czy na pewno szczyt ten istnieje? Na mapie nawet nie jest nazwany! Cóż, nikt nie mówił, że to będzie łatwa misja... Szli z nami tylko najdzielniejsi:-).

W sobotni mroźny poranek 10 stycznia w Wieliczce przywitali nas z uśmiechem: Piotr Firlej, Bartek Szlasek i Jacek Kasprzycki, czyli nasi nieustraszeni i niezmordowani przewodnicy.
Jeszcze przed wyruszeniem w dalszą drogę odwiedziliśmy na pobliskim cmentarzu grób Władysława Midowicza, prawdziwego człowieka gór i zasłużonego działacza PTT, by zapalić na Jego grobie znicz i tym samym zaskarbić sobie Jego przychylność.
Teraz już bez obaw mogliśmy wsiąść do busa i wyruszyć w dalszą drogę.
Po krótkiej trasie kierowca sprawnie zahamował wysadzając nas przed Sanktuarium Macierzyństwa NMP w Dziekanowicach. Po oficjalnym powitaniu podeszliśmy pod kościół pw. św. Marii Magdaleny i św. Mikołaja, czyli jedną z najstarszych budowli sakralnych Polski południowej. Chodziło głównie o to, by "pogmerać" przy jego romańskim prezbiterium z przełomu XII i XIII w. Pod czujnym okiem Bartka udało nam się odnaleźć wiele gmerków, które dla niewprawnego oka praktycznie były niezauważalne. Te "firmowe" znaki odciśnięte na romańskich kamieniach przez ich wykonawców, oznaczały zakład kamieniarski, z którego pochodziły. Żeby podnieść temperaturę szukaliśmy ich na wyścigi. Zwycięzca otrzymał mapę. Można było na niej odnaleźć żółty szlak, którym mieliśmy podążać w kierunku Wieliczki.

Droga była długa i niebezpieczna. Czasem pod ostrzałem (białych pocisków), czasem robiąc uniki przed dzikimi sarnami zdobywaliśmy kolejne wzgórza. Nudno nie było. To jakaś malownicza kamienna kapliczka, ubarwiona oczywiście prawdziwymi legendami. To znów ogromne krzesło przed domem Tadeusza Kantora. Nie ominęliśmy nawet zagubionego w leśnych ostępach grobowca Lipowskich. W czasie podejść asfaltowych głowiliśmy się nad "zagadkami" Piotrka, za rozwiązanie których można było wygrać unikatowe mapy i książki.
Nawet nie wiem, kiedy znaleźliśmy się pod ogromnym masztem radiowo-telewizyjnym, na Chorągwicy (288m wysokości). Trzeba przyznać, że robi wrażenie. I wtedy okazało się, że nasi przewodnicy nie mają serca z kamienia i zrobili przerwę "obiadową" w pobliskiej restauracji "Pod masztem". Człowiek w takich chwilach czuje, że żyje: usiąść przy ciepłej herbacie w wesołym towarzystwie Ech, co tu dużo mówić.

Po odpoczynku znów wyruszyliśmy na trasę.
Już w półmroku przywitały nas smukłe kształty szesnastowiecznego drewnianego kościoła św. Sebastiana w  Lednicy Dolnej, co zwiastowało, że nasz cel jest już tuż, tuż.
Wieczorne zwiedzanie Wieliczki ubarwione ciekawymi opowieściami Jacka było największą nagrodą za trudy całego dnia drogi, a przecież główny punkt programu był jeszcze przed nami! Dlatego nie ociągając się przeszliśmy na miejsce noclegu do szkoły niedaleko klasztoru oo. Franciszkanów - Reformatów.
Po kolacji natomiast w niezapomnianą podróż po górach Rumnii na slajdowisku z wyprawy wakacyjnej wzięła nas Magda Grzybała. Okazało się, że jak się chce podróżować, to się da. Natomiast dobrzy ludzie pojawiają się wtedy, kiedy trzeba.
A potem wielki finał, slajdowisko z podróży 4 maluchami do Mongolii, 1700 km  fiatem 126p po nieprzebytych drogach niekoniecznie asfaltowych w obcej i egzotycznej krainie. Ale okazuje się, że i tam byli dobrzy ludzie i jakaś siła, która czuwała nad nimi. Wielki ukłon w stronę ośmiu szalonych podróżników, którzy malucha umieli rozłożyć do ostatniej śrubki i poskładać go potem z powrotem.
Po takich przeżyciach spać się nie dało, więc wieczór przy gitarze dobrze nam zrobił, a nie powiem, długi to był wieczór. Tylko że potem noc króciutka.

Uff, ciężko się rano wstawało na mszę o 6.15 w klasztorze oo. Reformatów, gdzie przed wejściem przywitał nas wizerunek błogosławionego brata Alojzego Kosiby.
Ale po mszy i dobrym śniadaniu można było ruszać w dalszą drogę.
Tym razem podróżowaliśmy autokarem, ale nie myślcie, że to było siedzenie i drzemanie po nieprzespanej nocy, bo już wkrótce mieliśmy okazje zobaczyć buk szerokolistny, rodem z Ameryki. Nasze rodzime buki to przy nim krasnoludki.
Rośnie sobie taki w Jawczycach,  skąd wyruszaliśmy, by najpierw odnaleźć miejsce spoczynku prehistorycznych ludzi ( kurhany na Łysej Górze), co się zresztą powiodło dzięki naszym dzielnym przewodnikom. Następnie zdobywaliśmy zachodnią ścianę Giewontu, niektórzy zdobyli ją biegiem. Miało to być nawet uwiecznione na filmie, ale aktorzy wybiegli z kadru w ferworze walki. Za to na szczycie daliśmy się ponieść fantazji robiąc mnóstwo zdjęć w przeróżnych pozach. Bo przecież nieczęsto zdobywa się taki szczyt.
Potem trochę zmęczeni wróciliśmy do autokaru. Odwiedziliśmy następnie najdłuższą jaskinię na Pogórzu Wielickim w Czerwonej Górze, niedaleko wsi Zakliczyn nad jeziorem Dobczyckim.
Przytulny zakątek, ale wszyscy byli już myślami przy tym najwyższym ze szczytów na Pogórzu Wielickim.

Pan kierowca znowu spisał się na medal i już wkrótce mogliśmy wyruszyć w drogę, by dokonać historycznego wejścia na szczyt najwyższy.
Nasi przewodnicy sprawni niczym nowoczesny GPS sprawili, że o godzinie15.15 otworzyliśmy szampana na szczycie o wysokości 467m n.p.m. Tylko jak nazwać ten szczyt? Wszyscy mówią na niego Wierchy, natomiast przeprowadzony na wyjeździe wywiad środowiskowy podaje, że mieszkańcy zwą go Wieszagóra (Wierzch góry) !
Jedno jest pewne: istnieje i zdobyliśmy go!
Tradycja nie zginęła, kolejny rok i kolejny szczyt zdobyty.
A za rok Pogórze Strzyżowskie, tam to dopiero się będzie działo.

Relacja: Basia Kościelniak


Zdjęcia z Korony Pogórzy na Pogórzu Wielickim:
- Galeria Pogorza.PL
- SKPG Kraków

  Historia artykułu:

data utworzenia:  2009-01-21 11:54

data publikacji:  2009-01-21 12:04

data modyfikacji: 2009-11-21 22:50

IP: 361

PR: (2009-01-21 12:05) nienadano

    (2009-02-12 10:12) 0

    (2009-04-15 11:36) nienadano

    (2009-04-28 00:49) 2

    (2009-06-11 15:01) nienadano

szukasz kontaktu: contact form

© 2007-2010 Pogorza.PL

zgłoś błąd: error on the side

statystyka od luty 2008 => | all: 694465 | unique: 371328 | interest: 1.87 (46.53%) |

kod strony generowano (sekundy): 0.22739      min: 0.132258      max: 0.66734      średnia: 0.394585